Wyszukiwanie

Szukaj...

Przekaż darowiznę

Stowarzyszenie utrzymuje się ze składek członkowskich i darowizn. Przekaż darowiznę na cele statutowe.

Odwiedź Szymonka i Dawidka

USA: Sąd ds. szczepień przyznaje miliony dolarów dwojgu dzieciom z autyzmem

David Kirby, autor/dziennikarz, opublikowano: 14.01.2013 r. 09.43 

Federalny Program Odszkodowań za Powikłania Poszczepienne (ang. Vaccine Injury Compensation Program), powszechnie znany jako „sąd do spraw szczepień”, przyznał właśnie dwojgu dzieciom z autyzmem miliony dolarów za „ból i cierpienie” oraz na dożywotnią opiekę; łączny koszt wynieść może dziesiątki milionów dolarów.

Rząd nie przyznał, że szczepionki spowodowały autyzm, przynajmniej w przypadku jednego z dzieci. Oba przypadki pozostały „nieopublikowane”, co oznacza, że dotyczące ich informacje ujawniono w ograniczonym zakresie, a dostęp do dokumentacji medycznej oraz innych dokumentów zablokowano. Dużą część wiadomości podanych poniżej zaczerpnięto z dokumentów zamieszczonych na stronie internetowej sądu ds. szczepień.

Według niektórych obserwatorów udokumentowana u obojga dzieci encefalopatia (uszkodzenie mózgu) poszczepienna nie jest związana z występującymi u nich zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Inni twierdzą, że wiele dowodów wskazuje na coś wprost przeciwnego.

Co więcej, opisy tych przypadków odpowiadają opisom w innych sprawach rozpatrywanych przez sąd ds. szczepień (np. sprawy Poling i Banks), w których sąd uznał, że szczepionki spowodowały encefalopatię, która z kolei doprowadziła do trwałych uszkodzeń organizmu, w tym symptomów autyzmu, a ostatecznie do diagnozy zaburzeń ze spektrum autyzmu. 

Dla większości z tych dzieci zarezerwowano pieniądze z podatków z przeznaczeniem na stosowaną analizę behawioralną – skuteczną terapię stworzoną specjalnie do leczenia zaburzeń ze spektrum autyzmu. 

Rodzice, dziadkowie, przyjaciele i sąsiedzi obojga dzieci zeznali, że rozwijały się one normalnie lub lepiej niż przewidywała to norma wiekowa, do chwili pojawienia się ataków drgawek i wysokiej gorączki oraz innych powikłań poszczepiennych. Według naocznych świadków dzieci nigdy w pełni nie wyzdrowiały, przeciwnie, nastąpił u nich regres mowy, straciły kontakt wzrokowy i zainteresowanie otoczeniem, tj. wykazywały klasyczne objawy autyzmu wstecznego (ang. regressive autism).

W pierwszym przypadku, dotyczącym dziesięcioletniego chłopca z północnej Kalifornii Ryana Mojabiego, rodzice twierdzą, że „wszystkie szczepienia”, którym chłopiec został poddany w latach 2003-2005, a „w szczególności szczepienie MMR przeciwko odrze, śwince i różyczce” spowodowały „poważne uszkodzenie mózgu, opisywane jako zaburzenia ze spektrum autyzmu”. 

Państwo Mojabi, którzy odmówili udzielenia wywiadu, zaznaczyli wyraźnie, że Ryan „doznał powikłania wymienionego w Tabeli Powikłań Poszczepiennych (ang. Vaccine Table Injury), tzn. encefalopatii” wskutek szczepienia MMR 19 grudnia 2003 r. (Powikłania z Tabeli Powikłań Poszczepiennych to znane skutki uboczne szczepień, za które przysługuje odszkodowanie.)

Oświadczyli też, że z powodu „łącznego efektu otrzymania wszystkich szczepień podanych pomiędzy 25 marca 2003 r. a 22 lutego 2005 r. u Ryana wystąpiły dysfunkcje neuroimmunologiczne prowadzące do astmy i zaburzeń ze spektrum autyzmu.” 

W sądzie ds. szczepień rolę obrońcy pełni Departament Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych (ang. United States Department of Health and Human Services), a funkcję doradczą pełnią prawnicy Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych (ang. United States Department of Justice). 

W 2009 r., jak dowiadujemy się z wokandy, sprawę Ryana przeniesiono do Wydziału ds. Autyzmu (ang. Autism Omnibus Proceedings). Półtora roku później rząd przyznał, że szczepienie MMR faktycznie spowodowało encefalopatię u chłopca. 

Departament Zdrowia i Opieki Społecznej potwierdził, że „Ryan ucierpiał z powodu powikłania z Tabeli Powikłań Poszczepiennych, to jest encefalopatii, która wystąpiła w okresie od pięciu do piętnastu dni po poddaniu dziecka szczepieniu”, w tym przypadku szczepieniu MMR. „W takim przypadku przysługuje odszkodowanie.” 

Nie wiadomo, czy Departament Zdrowia i Opieki Społecznej zgadza się z opinią rodziców, że choroba mózgu spowodowana przez szczepienie doprowadziła do zaburzeń ze spektrum autyzmu. Dokument przyznający prawo do odszkodowania utajniono (ang. record sealing, „zapieczętowanie” dokumentacji, tj. uczynienie jej niedostępną dla publiczności).

W grudniu 2003 r., mając prawie dwa lata, Ryan otrzymał pierwsze szczepienia MMR i przeciwko żółtaczce typu B, przed rodzinną podróżą za granicę. Matka Ryana zeznała, że tego dnia u Ryana wystąpiło niekontrolowane drżenie i że syn „bardzo źle się czuł”.

Pielęgniarka w przychodni, do której zapisany był chłopiec, stwierdziła, że takie objawy są „dość normalne po szczepieniu” i zaleciła podanie Tylenolu. Następnego dnia Ryan płakał, „nie był to jednak normalny płacz”, jak podała matka. „Ryan nie spał i nie miał energii”.

Rodzina rozważała przełożenie urlopu, ale nie było to możliwe. W przychodni poinformowano ich, że nie ma przeciwwskazań do podróży. Przed wyjazdem, jak podaje matka, chłopiec miał trudności z oddychaniem i „brakowało mu energii i był śpiący”. Nie był już w stanie utrzymać główki, co „potrafił przed szczepieniem”. Na lotnisku zaczął „krzyczeć [...] gwałtownie otwierał i zamykał oczy, ciągnął mnie za włosy”. 

Matka dodała, że po szczepieniach „Ryan przestał mówić słowa, które potrafił już mówić wcześniej, nawet mama i tata – słowa, które wcześniej powtórzył już setki razy”. 

Na początku stycznia, jeszcze za granicą, Ryan został przewieziony do szpitala z powodu wymiotów, wysokiej gorączki oraz czerwonych plam na całym ciele, „od stóp do głów, wysypki podobnej do odry”, według opisu opiekującego się nim lekarza. U chłopca rozpoznano „drgawki gorączkowe, prawdopodobnie w wyniku podania MMR”. 

Następnego dnia inny lekarz zdiagnozował u chłopca „wysoką gorączkę, wysypkę skórną, drgawki i ospałość [...] najprawdopodobniej stanowiące powikłanie po otrzymanych szczepionkach”. 

Dwa dni później Ryan ponownie został przewieziony do szpitala z powodu utrzymującej się czterdziestostopniowej i wyższej gorączki. 

Rodzice Ryana zeznali, że po powrocie do domu poinformowali pediatrę dziecka o swoich obawach i problemach z zachowaniem syna, braku komunikacji z otoczeniem i utracie mowy, które później stały się przyczyną postawienia diagnozy zaburzeń ze spektrum autyzmu.

W czasie procesu jednak strona rządowa argumentowała z mocą, że zarówno dokumentacja jak i zeznania lekarza Ryana są niespójne z zeznaniami rodziców. Na przykład, gdyby Ryan faktycznie ucierpiał z powodu encefalopatii, rodzina nigdy nie zabrałaby go za granicę, a skargi rodziców na symptomy zaburzeń ze spektrum autyzmu wpłynęły rok po powrocie z podróży. Wydawało się, że szanse rodziców na przekonanie sądu są niewielkie.

Wtedy jednak coś się zmieniło. 

W październiku 2010 r. prawnik rodziców Ryana wniósł cztery nowe dowody (utajnione) z wnioskiem o rozpatrzenie ich przez sąd. W styczniu i maju 2011 r. przedstawiono kilka kolejnych dowodów wraz z wnioskiem o dalsze uzupełnienie dokumentacji sprawy. 

Miesiąc później Departament Zdrowia i Opieki Społecznej przyznał prawo do odszkodowania.

Kilka dni temu ogłoszono szczegóły dotyczące zadośćuczynienia, objęło ono ogólną kwotę 969 474,91 USD z tytułu: „utraconych przyszłych zarobków” (648 132,74 USD), odszkodowania za ból i cierpienie (202 040,17) i kosztów opieki za pierwszy rok (119 302,00), oraz 20 000 USD za poniesione już wydatki.

Dodatkową, nieujawnioną sumę, kilka kolejnych milionów, przyznano w formie corocznych rekompensat kosztów życia, które mogą zsumować się do 10 lub więcej milionów dolarów, nie licząc inflacji. Na koszty obsługi Wydziału ds. Autyzmu w pierwszych dwóch latach zarezerwowano prawie 80 000 USD.

Drugi przypadek dotyczy dziewczynki o imieniu Emily, której matka, Jillian Moller, wniosła sprawę już w 2003 r. Na wokandzie, zapełnionej 188 sprawami, prześledzić można długotrwałą, lecz zwycięską walkę pani Moller o odszkodowanie dla Emily, która cierpi na padaczkę częściową oraz całościowe zaburzenie rozwoju w postaci zaburzeń ze spektrum autyzmu.

Według pani Moller Emily miała poważne powikłania po szczepionce DTaP podanej w wieku 15 miesięcy (razem z MMR, HiB oraz Prevenarem). „Reakcja uboczna po szczepieniu spowodowała całkowite wymknięcie się stanu zdrowia dziecka spod kontroli”, poinformowała pani Moller w udzielonym wywiadzie.

Dziewczynka dostała gorączki o wysokości 41 stopni i zaczęła krzyczeć. Miała puste spojrzenie i wystąpiły u niej drgawki. W krótkim czasie, co przedstawiono w dokumentacji dowodowej, zaczęły się pojawiać napady drgawek w nocy oraz zachowania powtarzalne, takie jak wymachiwanie ramionami i kręcenie się w kółko. Podobnie jak u Ryana pojawiła się u niej odropodobna wysypka skórna.

Potem było coraz gorzej. Dokumentacja medyczna Emily wypełniona jest zapisami szkód i cierpienia. Na przykład, jeden z neurologów odnotował, że u Emily występują „małe napady padaczkowe oraz nieprawidłowy obraz EEG”. Inny neurolog zdiagnozował „encefalopatię charakteryzującą się opóźnieniem mowy oraz prawdopodobne ogólne opóźnienie rozwoju, które nastąpiło w czasowym związku ze szczepieniami, w formie ostrej encefalopatii”.

Pani Moller wniosła sprawę o odszkodowanie za encefalopatię, wymienioną w Tabeli Powikłań Poszczepiennych, w 2003 r., kiedy nie wiedziała jeszcze, że u córki zostaną zdiagnozowane zaburzenia ze spektrum autyzmu.

W 2005 r. odbyły się dwa posiedzenia sądu w tej sprawie. „Dręczono mnie i nękano przez cztery godziny przesłuchania”, oznajmiła pani Moller. „Powiedziano mi, że Emily na pewno nie była tak chora, bo gdyby była, z pewnością zabrałabym ją na ostry dyżur – ale ja przecież zabrałam ją do lekarza i on powiedział, żeby nie zawozić jej do szpitala!”

Prawnicy strony rządowej uparcie utrzymywali, że u Emily nie wystąpiły powikłania poszczepienne ani encefalopatia, jednak wszelkie proponowane przez nich alternatywne wytłumaczenia „nie miały sensu, ponieważ nie wykazywała ona żadnych oznak takich problemów przed tym szczepieniem”, powiedziała matka dziewczynki.

Sprawa ciągnęła się latami, w ciągu których wnoszono wnioski i wnioski przeciwne, raportowano o stanie sprawy i przedstawiano opinie biegłych. W 2007 r. pani Moller wnioskowała o wyrok w trybie uproszczonym. Wydanie go zajęło kolejne lata, w ciągu których matka przedkładała kolejne dokumenty medyczne potwierdzające problemy poszczepienne córki.

Po zdiagnozowaniu u Emily zaburzeń ze spektrum autyzmu sędzia nabrała podobno przekonania, że Emily wygra sprawę. „Nasz prawnik powiedział, że złości ją ta sytuacja, poczuła się zapędzona w kozi róg, z którego nie pozostawało jej nic innego, jak tylko wydać korzystny dla nas wyrok. Powiedziała, że Emily ma autyzm, a ona nie chce dawać innym rodzinom starającym się o odszkodowanie za autyzm żadnej nadziei.”

Rząd zgodził się na ugodę. Wiosną rozpoczęło się postępowanie arbitrażowe, a 3 grudnia Departament Zdrowia i i Opieki Społecznej wydał oświadczenie w tej sprawie, wpisane do ewidencji 28 grudnia. Emily przyznano łączną sumę 1 030 314,22: „z tytułu utraconych przyszłych zarobków (739 989,57 USD), bólu i cierpienia (170 499,77 USD) i wydatków na opiekę za pierwszy rok (119 874,88 USD), oraz 190 165,40 USD za poniesione już wydatki”. Część tej kwoty zostanie wydana na stosowaną analizę behawioralną.

W oparciu o wypłatę w pierwszym roku można oszacować, że coroczne rekompensaty za opiekę wyniosą kolejne 9 milionów dolarów. Z uwzględnieniem inflacji kwota ta może wzrosnąć do ponad 50 milionów dolarów.

Departament Zdrowia i i Opieki Społecznej nie przyznał, że szczepienia spowodowały encefalopatię lub autyzm, po prostu postanowił nie poświęcać więcej środków na obronę sprawy.

„Nie rozumiem, dlaczego tak się wzbraniali przed wypłatą odszkodowania”, mówi pani Moller. „Mieliśmy dowody: EEG, MRI, wszystko wskazywało na encefalopatię poszczepienną. Jak prawnicy rządowi mogą twierdzić, że zdarzenia potwierdzone przez naszych lekarzy nie miały miejsca?”

Być może strona rządowa nie miała ochoty przyznać odszkodowania w kolejnej sprawie związanej z autyzmem. Niedawno przyznano odszkodowania w czterech sprawach rozpatrywanych przez Wydział ds. Autyzmu. Trzy z tych spraw oznaczono gwiazdką, co oznacza, że strona rządowa nie stwierdziła, że autyzm mógł zostać spowodowany przez szczepionki. W czwartej sprawie jednak, w której odszkodowanie zasądzono w 2013 r. (być może to przypadek Ryana; nie wiadomo) nie ma takiego zastrzeżenia.

Jeśli chodzi o Emily, dziewczynka „nie czuje się zbyt dobrze”, jak mówi jej mama. „Jej stan emocjonalny jest zachwiany, delikatnie rzecz ujmując. Ma napady padaczkowe i problemy autoimmunologiczne... Kiedy ma się dziecko z powikłaniami poszczepiennymi, jest to ciągła walka. Chodzi nie tylko o niepełnosprawność, ale też o ignorancję. Nienawiść środowiska medycznego do rodzin takich, jak moja jest naprawdę duża.”

Tymczasem Departament Zdrowia i Opieki Społecznej, choć utrzymuje, że „nigdy nie potwierdził, w żadnym przypadku, że autyzm został spowodowany przez szczepienie”, wciąż refunduje terapie autyzmu, takie jak stosowana analiza behawioralna, ramach programu odszkodowań za powikłania poszczepienne.

Huffingtonpost.

Strony prowadzone przez autora: www.evidenceofharm.com/, animalfactorybook.com/.