Wyszukiwanie

Szukaj...

Przekaż darowiznę

Stowarzyszenie utrzymuje się ze składek członkowskich i darowizn. Przekaż darowiznę na cele statutowe.

Odwiedź Szymonka i Dawidka

Czy możemy ufać opinii, że szczepienia nie powodują autyzmu?

Komentarz redaktora portalu Health Impact News:

W Wielki Piątek, tuż przed weekendem wielkanocnym, agencja CDC opublikowała nowe badanie, rzekomo wykazujące brak związku pomiędzy szczepieniami a autyzmem. Zastanawia czas ogłoszenia wyników tego badania, wziąwszy pod uwagę fakt, że zaledwie dwa tygodnie temu CDC opublikowała statystyki, według których częstotliwość występowania autyzmu u dzieci w wieku szkolnym w Stanach Zjednoczonych Ameryki wzrosła do 1 na 50 dzieci.

Skontaktowałem się więc z dr Brianem Hookerem i poprosiłem go o komentarz na temat tego „nowego” badania, które według mediów zakończyło debatę na temat związku autyzmu ze szczepieniami. Według dr Hookera badanie nie jest wcale całkiem nowe, opiera się bowiem na danych z 2010 r. i w zasadzie sprowadza się do przedstawienia w nowej formie innego, opublikowanego właśnie wtedy „oszukańczego” badania.

Dlaczego poprosiliśmy dr Hookera o komentarz? Na świecie istnieje prawdopodobnie bardzo niewiele osób, które spędziły więcej czasu niż on studiując badania CDC na temat szczepień i autyzmu. Dr Hooker, naukowiec z tytułem doktora, od 2004 r. usiłuje zmusić CDC do przestrzegania przepisów ustawy o wolności dostępu do informacji, aby móc przeczytać wyniki prowadzonych przez CDC badań rzekomo dowodzących braku związku pomiędzy rtęcią w szczepionkach a autyzmem. CDC, Jak się zdaje, uważa, że jest ponad prawem, jeśli chodzi o przestrzeganie tej ustawy. Agencja walczyła o nieujawnienie większości informacji, o dostęp do których wnioskował dr Hooker. Jak jednak dowiadujemy się z podanego poniżej komentarza dr Hookera, nawet te dane, do których publikacji agencja CDC dopuściła, nie wyjaśniają wiele w przedmiotowej kwestii, nie wspominając o jednoznacznym jej rozstrzygnięciu.

Oto uwagi dr Hookera na temat badania CDC, opublikowane niedawno w czasopiśmie The Journal of Pediatrics.

Krytyka badania autorstwa Destefano i in. opublikowanego w 2013 r. w czasopiśmie The Journal of Pediatrics.

Brian S. Hooker, Ph.D., P.E.

W ubiegłym tygodniu w czasopiśmie The Journal of Pediatrics opublikowano niedawne badanie CDC zatytułowane „Zwiększona ekspozycja na białka i polisacharydy ze szczepionek stymulujące powstawanie przeciwciał nie wiąże się z ryzykiem wystąpienia autyzmu”, autorstwa Destefano i in.  Według autorów „zwiększona ekspozycja na białka i polisacharydy ze szczepionek stymulujące powstawanie przeciwciał w ciągu pierwszych dwóch lat życia nie wiąże się z ryzykiem rozwinięcia zaburzeń ze spektrum autyzmu”.  Spośród wszystkich badań, które oceniałem w swojej dwudziestosześcioletniej karierze badacza naukowego, to badanie jest prawdopodobnie najmniej rzetelne i najbardziej oszukańcze.  Badanie Destefano i in. z 2013 r. ma mniej więcej takie znaczenie dla nauki jak film Isztar dla historii kina.

Brak nowych danych

Badanie w zasadzie oparto o odgrzane dane z nieuczciwego badania Price i in. z 2010 r., opublikowanego w czasopiśmie Pediatrics (Price i in., 2010 r., „Ekspozycja prenatalna i niemowląt na tiomersal ze szczepionek i immunoglobulin a ryzyko wystąpienia autyzmu”, Pediatrix 126:656), które miało być „ostatnim słowem” CDC, potwierdzeniem, że tiomersal, zawierający rtęć konserwant niektórych szczepionek, nie jest w żaden sposób powiązany przyczynowo z autyzmem.  Autorzy tego pierwszego badania nie tylko popełnili dyskwalifikujący je błąd statystyczny, tzw. „naddopasowanie”, czyli dopasowanie na warunkach korzystniejszych od tych, do których następuje dopasowanie (co omawiam szerzej poniżej), ale też dopuścili się ukrycia danych w jedynej ważnej części badania (tj. części dotyczącej ekspozycji na tiomersal w okresie prenatalnym), danych, które wskazywały na fakt, że u dzieci narażonych jeszcze w życiu płodowym na zaledwie 16 mikrogramów rtęci w formie tiomersalu ryzyko uzyskania diagnozy autyzmu regresywnego było do 8 razy wyższe niż u dzieci niepoddanych takiej ekspozycji (Price C, et el. Tiomersal i autyzm. Raport techniczny. Tom I. Bethesda, dr med.: Abt Associates Inc; 2009).  Autorzy tego badania kłamliwie wskazują na brak związku ekspozycji na tiomersal w życiu płodowym z ryzykiem autyzmu.

Brak prawdziwej grupy kontrolnej w badaniu

W badaniu Destefano, opublikowanym w ubiegłym tygodniu, z pomocą multimilionera z branży szczepień, dr Paula Offita, badacze CDC zaledwie dodali liczbę antygenów poszczepiennych, na które narażone były, w postaci szczepień z kalendarza szczepień, dzieci z autyzmem w porównaniu z dziećmi z grupy kontrolnej (rozwijającymi się według neurologicznej normy).  Teoria, którą badanie miało zdyskredytować, sprowadzała się do tego, że „u dzieci narażonych na większą łączną liczbę antygenów ryzyko autyzmu jest wyższe”.  Badanie jest jednak tak nierzetelne, że aż ciężko wybrać punkt, od którego można by zacząć krytykę.  Szczególnie uderzające jest zdanie opisujące grupę kontrolną:

„Spośród pozostałych 752 osób z grupy kontrolnej uwzględnionych w analizie 186 zdobyło <16 punktów w kwestionariuszu komunikacji społecznej, jednak wykazywało objawy opóźnienia mowy lub języka, trudności w nauce, ADHD lub ADD, albo tików, lub też miało indywidualny plan nauczania.”

Powyższe zdanie jasno wskazuje na fakt, że 186 osób z grupy kontrolnej (czyli 25% tej grupy) w rzeczywistości wcale nie rozwijało się według neurologicznej normy, lecz miało deficyty rozwojowe (z których wszystkie kwalifikowały się jako zaburzenia autystyczne lub ze spektrum autyzmu).  Niezgodnie z opisem projektu badania (według tego opisu osoby z autyzmem miały być porównywane z neurologicznie zdrowymi osobami) przypadłości osób autystycznych porównano z przypadłościami osób cierpiących na inne, podobne schorzenia neurorozwojowe.  Trudno się spodziewać znaczących różnic pomiędzy takimi grupami.

Korelacja antygenów nie jest istotna

Kolejnym podstawowym celem badania było potwierdzenie lub zaprzeczenie korelacji pomiędzy „liczbą otrzymanych antygenów” a częstotliwością występowania autyzmu.  Możliwą liczbę antygenów przypadającą na podaną szczepionkę podano w Tabeli nr 1.  Zastosowanie terminu „liczba antygenów” służy jednak całkowitemu wybieleniu rzeczywistego składu szczepionek, stężenia poszczególnych substancji w nich zawartych oraz ich potencjału w tworzeniu stanu zapalnego, i nie jest dokładnym wyznacznikiem reakcji organizmu na określone antygeny.

Na przykład „antygeny” w pięcioantygenowych szczepionkach DTaP (takich jak Infanrix) obejmują toksynę błoniczą, toksynę tężcową, toksynę krztuścową, hemaglutyninę włókienkową i pertaktynę.  Liczba 5 przypisana tej kategorii oznacza po prostu liczbę różnych antygenów i nie mówi nam nic o ich ilości czy sile.

Nie zawiera też informacji o tym, że w preparacie Infanrix znajdują się aluminium (adjuwant, którego zadaniem jest wywołanie niespecyficznej reakcji immunologicznej), formaldehyd i monooleinian polioksyetylenosorbitolu (Polysorbate 80). Wszystkie te substancje mogą wywołać różnego rodzaju reakcje zapalne.

Tak więc, główna, „niezależna” zmienna badania Destefano i in. z 2013 r., czyli „liczba antygenów”, jest całkowicie pozbawiona znaczenia.

Wysoki odsetek odmów uczestniczenia w badaniu prowadzi do błędu doboru próby

Problematyczny jest też wysoki odsetek odmów uczestniczenia w badaniu.  Z 668 osób z autyzmem i 2444 osób z grupy kontrolnej, wybranych pierwotnie do badania, tylko 321 osób z autyzmem (48,1%) i 774 osób z grupy kontrolnej (31,7%) ostatecznie zdecydowało się wziąć w nim udział.  Innymi słowy, aż 65% osób poproszonych o udział w badaniu odmówiło.

Trudno ich za to winić!  CDC produkuje pseudonaukowe prace na temat szczepień i autyzmu od 2002 r. i rodzice wiedzą o tym.  W rezultacie mogło dojść do błędu doboru próby polegającego na tym, że 35% pozostałych osób, chętnych do udziału w badaniu, mogło być mniej przekonanych o wpływie szczepień na wystąpienie zaburzeń neurorozwojowych, w tym autyzmu.

Błąd statystyczny „naddopasowania” (ang. overmatching)

Analiza zawiera także błąd statystyczny nazywany „naddopasowaniem”. Pełną analizę poprzedniego badania CDC wykonanego w oparciu o ten sam zestaw danych (Price i in. 2010 Pediatrics), dotyczącego nie liczby antygenów w szczepionkach, lecz ekspozycji na tiomersal, znajdą Państwo w rozdziale 6, „Badania bezpieczeństwa szczepień jako interesujący przypadek „naddopasowania”, M. Catherine DeSoto i Robert Hitlan (http://www.intechopen.com/books/recent-advances-in-autism-spectrum-disorders-volume-i/vaccine-safety-study-as-an-interesting-case-of-over-matching-), książki „Najnowsze wyniki badań dotyczących zaburzeń ze spektrum autyzmu – Tom I”, pod redakcją Michaela Fitzgeralda, ISBN 978-953-51-1021-7.

Dr DeSoto i dr Hitlan zwracają uwagę na to, że przypadki kliniczne i przypadki kontrolne w omawianym badaniu są zbyt ściśle dopasowane.  Przypadki kliniczne zestawiono z kontrolnymi w tym samym wieku, tej samej płci, z tego samego zakładu opieki zdrowotnej i z zasadniczo takim samym schematem szczepień, od tych samych producentów.  Szczegółowe informacje na ten temat podano na Rysunkach 1 i 2 badania Destefano i in. z 2013 r. Nie ma prawie żadnych różnic pomiędzy ekspozycją na antygeny w obu badanych grupach,  tak pod względem łącznego poziomu antygenów (Rysunek nr 1) jak i ekspozycji na antygeny podane jednego dnia (Rysunek nr 2).

Błąd tego rodzaju uniemożliwia „znalezienie różnicy” pomiędzy przypadkami klinicznymi a kontrolnymi, ponieważ wszelkie różnice zostały zatarte.

Równie dobrze można by oceniać związek pomiędzy promieniowaniem gamma a rakiem, badając pracowników narażonych na promieniowanie i poddanych promieniowaniu gamma taką samą dawką w obu grupach, klinicznej i kontrolnej.  Nie dostrzeżono by, rzecz jasna, żadnej różnicy pomiędzy grupą kliniczną a kontrolną po takiej samej ekspozycji.  To nie jest uczciwe postawienie sprawy.  Aby wykazać faktyczną relację należałoby zestawić przypadki kliniczne z grupą kontrolną o zróżnicowanym narażeniu na promieniowanie gamma, w tym, być może, z osobami w ogóle nienarażonymi na takie promieniowanie, z którymi można by porównać osoby po ekspozycji na różne jego poziomy.

Agencja CDC zastosowała właśnie takie, nadmiernie dopasowane dane, aby zatrzeć wszelkie dowody na związek pomiędzy ekspozycją na antygeny ze szczepień a częstotliwością występowania autyzmu.

Nie zbadano dzieci szczepionych w porównaniu z nieszczepionymi

W tym punkcie wracamy do kwestii badania, którego podjęcia się CDC odmawia: badania stanu zdrowia populacji szczepionej w porównaniu z nieszczepioną.  Dlaczego CDC odmawia przeprowadzenia takiego badania?

Czy ze względów etycznych – tzn. dlatego, że NIEzaszczepienie dzieci byłoby nieetyczne?  Takiej argumentacji brak podstaw – w Stanach Zjednoczonych istnieją populacje osób niekorzystających ze szczepień. A może z powodu braku „ślepej próby” w projektach badań? To także nonsensowne wytłumaczenie – przecież wszelkie dotychczasowe badania na temat bezpieczeństwa szczepień to badania retrospektywne, bez jakiegokolwiek zaślepiania.

CDC po prostu obawia się, że wyjdzie na jaw znana jej już prawda, a mianowicie, że szczepionki powodują chroniczne choroby, a nieszczepiona populacja będzie dużo zdrowsza (czego dowodzi badanie Glanz i in. z 2013 r. w czasopiśmie The Journal of the American Medical Association (JAMA), które wykazało, że nieszczepione dzieci rzadziej trafiają do szpitala i korzystają z poradni dzieci chorych).

(Uwagi redaktora: zob. nasz komentarz na temat badania JAMA, Badanie JAMA: Dzieci szczepione mniej rzadziej muszą korzystać z opieki medycznej, w tym szpitalnej)

 Nie badano odmiennych uwarunkowań dzieci z autyzmem w porównaniu z dziećmi nieodbiegającymi od normy neurologicznej

Badania takie, jak analizowane w niniejszym artykule całkowicie pomijają różnice fizjologiczne pomiędzy dziećmi autystycznymi a dziećmi rozwijającymi się zgodnie z neurologiczną normą.  W wielu badaniach omówiono różnice genetyczne (e.g., James i in. 2006), morfologiczne (np. Herbert i in. 2005) i biochemiczne (np. Waly i in. pomiędzy tymi populacjami. Badanie kliniczno-kontrolne, takie jak Destefano i in. z 2013 r., powinno zostać zaprojektowane w oparciu o genetycznie, morfologicznie i fizjologicznie jednorodną populację, a tak się nie stało.

Nikt nie twierdzi, że dzieci z autyzmem czy zaburzeniami ze spektrum autyzmu otrzymują wyższe dawki antygenów ze szczepionek albo tiomersalu, więcej dawek szczepionki MMR czy innych substancji.  Wiadomo za to, że dzieci cierpiące na zaburzenia autystyczne zareagowały inaczej niż pozostałe dzieci na te same szczepionki z kalendarza szczepień.  Naukowcy z CDC są przeszkoleni do zwalczania chorób zakaźnych rozwijających się według określonego, w dużej mierze przewidywalnego schematu.  Tymczasem neurologiczne powikłania poszczepienne to chroniczne, wieloaspektowe schorzenia, w niczym nie przypominające przeziębienia, grypy czy ospy.

CDC ma konflikt interesów w odniesieniu do szczepień

Należy też podkreślić, że CDC to organizacja odpowiedzialna za przyjmowanie szczepień w Stanach Zjednoczonych.  Według jej własnych standardów, aby uzyskać „odporność zbiorową” i zapobiec wybuchom chorób zakaźnych, „wyszczepialność” powinna wynosić 90%.

Pominąwszy błędy logiczne w takim rozumowaniu, chciałbym zauważyć, że CDC (i całe amerykańskie Ministerstwo zdrowia i usług społecznych) nie powinna przeprowadzać ŻADNYCH badań bezpieczeństwa szczepień – wszak jej głównym celem jest maksymalizacja „wyszczepialności”.  Trudno o jaskrawszy przykład konfliktu interesów.

W ten sposób powstała długa lista badań na temat szczepień i schorzeń neurologicznych u dzieci, które w najlepszym wypadku można określić jako nieodwracalnie wadliwe, a w najgorszym jako całkowicie zakłamujące rzeczywistość.  Począwszy od 1999 r., kiedy CDC ukryło mocne dowody na związek ekspozycji na tiomersal u noworodków, którym podano najwyższe możliwe dawki tej substancji, z co najmniej 7,6 razy wyższym ryzykiem diagnozy autyzmu, aż po badanie analizowane w tym artykule, powstała cała seria badań powielających wzory badań dowodzących nieszkodliwości palenia tytoniu, po to, aby ukryć prawdę odkrytą za zamkniętymi drzwiami.

Pora, by CDC przyznało się do wszystkiego.  Jej własne dane dowodzą, że szczepionki powodują zaburzenia neurorozwojowe u dzieci, w tym autyzm.

 

O autorze

Brian S. Hooker, PhD, PE, jest doktorem habilitowanym na stanowisku profesora nadzwyczajnego biologii na Simpson University w Redding, w Kalifornii. Specjalizuje się w chemii i biologii. Ponadto dr Hooker jest starszym konsultantem ds. procesów w ARES Corporation. W ramach tego stanowiska projektuje procesy w dziedzinie ochrony środowiska, koncentrując się na biotechnologii przemysłowej i inżynierii chemicznej. Dr Hooker pracował przez ponad 15 lat jako bioinżynier i kierownik zespołu w High Throughput Biology Team oraz jako dyrektor operacyjny DOE Genomics: Genomes to Life (GTL) Center for Molecular and Cellular Systems w Pacific Northwest National Laboratory (PNNL). Dr Hooker zarządzał projektami badawczymi z zakresu stosowanej biologii molekularnej roślin i grzybów w Pacific Northwest National Laboratory, gdzie badacze biologii systemowej koncentrują się na sieciach genów i białek odpowiedzialnych za przesyłanie sygnałów przez komórki, komunikację grup komórek i komórkowe szlaki metaboliczne. W 1985 r. dr Hooker uzyskał stopień naukowy Bachelor of Science w dziedzinie inżynierii chemicznej, na California State Polytechnic University, w Pomonie, w Kalifornii, a następnie stopień naukowy Masters of Science w 1988 r. i tytuł doktora w 1990 r., oba w dziedzinie inżynierii biochemicznej, na Washington State University w Pullman,
w stanie Waszyngton.

Dr Hooker ma wiele osiągnięć, w tym: udział w rejestracji pięciu patentów, otrzymanie nagrody dla przedsiębiorców, Battelle Entrepreneurial Award, w 2001 r. i otrzymanie nagrody Federal Laboratory Consortium Recognition Award w 1999 r. za pracę nad „Transportem reaktywnym w trzech wymiarach”. 50 prac naukowych i inżynierskich dr Hookera zostało opublikowanych w recenzowanych międzynarodowych czasopismach. Dr Hooker ma piętnastoletniego syna z autyzmem i od 2004 r. jest aktywnym działaczem społeczności osób dotkniętych autyzmem.

Kontakt do dr Hookera poprzez Health Impact News.

Wszelkie prawa zastrzeżone 2013 Health Impact News. Health Impact News oraz dr Brian Hooker udzielają pełnej zgody na publikację niniejszego artykułu w innych źródłach. Odniesienie do oryginalnego źródła tekstu będzie mile widziane.

Źródło: Health Impact News