Wyszukiwanie

Szukaj...

Przekaż darowiznę

Stowarzyszenie utrzymuje się ze składek członkowskich i darowizn. Przekaż darowiznę na cele statutowe.

Odwiedź Szymonka i Dawidka

Niebezpieczne szczepionki powodują symptomy zespołu dziecka potrząsanego

22 czerwca 2013 r. | Autor Christina England 

Rodziców błędnie oskarża się o potrząsanie dzieckiem.

W ostatnich latach coraz częściej oskarża się rodziców o przemoc wobec dziecka, u którego po podaniu szczepionki zdiagnozowano „triadę” obrażeń kojarzonych z zespołem dziecka potrząsanego. Na tę triadę składają się: krwawienie wewnątrzmózgowe, krwawienie w okolicy gałek ocznych oraz obrzęk i zapalenie mózgu.

Kiedy personel medyczny podejrzewa, że dziecko było gwałtownie potrząsane, sprawdza, czy wystąpiły te trzy objawy charakterystyczne dla zespołu dziecka potrząsanego: krwiaki podtwardówkowe (krwawienie wewnątrzmózgowe), wylewy krwawe w siatkówkach (krwawienie w okolicy gałek ocznych) oraz obrzęk mózgu (obrzęk i zapalenie mózgu).

Triada obrażeń

Krwiaki podtwardówkowe

W 1971 r. A. Norman Guthkelch, emerytowany neurochirurg, opublikował pierwszy opis zespołu dziecka potrząsanego, w artykule „Infantile Subdural Haematoma and its Relationship to Whiplash Injuries” (pol. „Krwiaki podtwardówkowe u dzieci i ich związek z obrażeniami wskutek gwałtownego potrząsania”), w którym omówił 23 przypadki mocnych podejrzeń zastosowania przez rodziców przemocy wobec dzieci poniżej trzeciego roku życia. Podsumował je tak:

Zostało wykazane, że istnieje rozziew pomiędzy częstotliwością występowania krwiaków podtwardówkowych u dzieci, wobec których stosowano przemoc, a częstotliwością występowania tego samego objawu w przypadku urazów głowy powstałych w inny sposób. Tych pierwszych jest niespodziewanie więcej, choć w większości przypadków, w których nie było uszkodzenia czaszki, brakowało nawet jasnego dowodu, że nastąpiło uderzenie w głowę. To rodzi przypuszczenie, że kiedy głowa nie jest głównym celem ataku, mechanizm tworzenia się krwiaka polega na wielokrotnym oddziaływaniu naprężenia ścinającego na zawartość czaszki.

W związku z tym, ponieważ większość krwiaków podtwardówkowych u dzieci najstosowniej jest – o ile nie dowiedziono inaczej – uznać za wynik traumy, nierozsądnym byłoby zlekceważyć możliwość, że jeden z nich został spowodowany przez poważny akt przemocy – którego powtórzenie może okazać się śmiertelne – tylko na podstawie informacji, że nie ma większych złamań czy innych zmian radiologicznych kości kończyn albo złamań kości czaszki.” [1]

Tymczasem, gwałtowne potrząsanie dzieckiem nie jest jedyną przyczyną wystąpienia opisanych powyżej trzech objawów. Takie obrażenia mogą powstać również wskutek upadków z niedużej wysokości, chorób takich jak zapalenie mózgu i zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, urazów okołoporodowych, niedoborów witamin i chorób genetycznych, na przykład wrodzonej łamliwość kości. Przyczyny te wymieniono w dostępnym w Internecie na stronie British Medical Journal przewodniku Best Practice: Abusive Head Trauma in Infants (pol. „Najlepsze praktyki: urazy głowy powstałe wskutek stosowania przemocy wobec niemowląt”. [2]

Krwawe wylewy w oku

W artykule napisanym przez prawnika Dermota Garreta zatytułowanym „Overcoming Defense Expert Testimony in Abusive Head Trauma Cases” (pol. „Podważanie opinii biegłego obrony w przypadkach dotyczących urazów głowy powstałych na skutek doznanych urazów”) znajdujemy mocne potwierdzenie tego faktu na stronie 35, na której autor omawia wylewy krwawe w siatkówkach. [3] Garrett pisze, że podczas dorocznego spotkania American Association for Pediatric Ophthalmology and Strabismus (pol. Amerykańskie stowarzyszenie okulistyki pediatrycznej i zeza) w 2010 r. przeanalizowano wyniki 62 badań wylewów krwawych w siatkówkach u dzieci, opublikowanych od 1965 r.

Garret podaje, że wszystkie badane przypadki dotyczyły dzieci poniżej 11 roku życia, które zostały dokładnie przebadane przez okulistę i zdiagnozowano u nich wylewy krwawe w siatkówkach spowodowane potwierdzonym, przypadkowym lub nie, urazem głowy. Wyniki analizy wykazały, że u 78 pacjentów z potwierdzonym przypadkowym urazem głowy wystąpiły wylewy krwawe w siatkówkach, w porównaniu z 5,3% pacjentów z nieprzypadkowym urazem głowy, co wskazuje na to, że nie niekoniecznie wszystkie takie wylewy są spowodowane stosowaniem przemocy wobec dzieci.

Obrzęk mózgu

Inną przyczyną triady obrażeń kojarzonych z zespołem dziecka potrząsanego jest poszczepienne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych lub mózgu – poważne powikłanie poszczepienne.

W 2012 r. Marahendra K. Patel et al. opublikowali w Journal of Pharmacology & Pharmacotherapeutics (pol. Czasopismo o farmakologii i farmakoterapii) artykuł omawiający przypadek pięciomiesięcznego chłopca z podejrzeniem encefalopatii poszczepiennej po szczepieniu DTP. Badania wykazały, że prawdopodobne było wystąpienie takiej reakcji poszczepiennej, a autorzy przytoczyli też kilka innych niepokojących, podobnych przypadków reakcji na szczepienie u dzieci z Indii. [4]

W 2010 r. dr Lucija Tomljenovic opublikowała obszerny artykuł ujawniający odkryte przez nią dowody na zapalenie mózgu lub opon mózgowo-rdzeniowych u dzieci po otrzymaniu szczepionek, od 1983 r. Powikłania te, jak podaje autorka, zostały celowo zatuszowane przez brytyjską komisję wspólną ds. szczepień i immunizacji. [5]

Dr Viera Scheibner wspomina o poszczepiennym zapaleniu mózgu i rdzenia kręgowego, objawiającym się obrzękiem mózgu i krwawieniem, w 1998 r. w artykule opublikowanym w czasopiśmie Nexus zatytułowanym „Shaken Baby Syndrome: The Vaccination Link”(pol. „Zespół dziecka potrząsanego – związek ze szczepieniami” . Zaniepokojona błędnym oskarżaniem rodziców dzieci poszkodowanych przez szczepienia, w pierwszych akapitach swojego artykułu napisała:

Jakiś czas temu zaczęłam otrzymywać wnioski od prawników lub samych oskarżonych rodziców o opinię biegłego. Po dokładnym przebadaniu historii tych przypadków odkryłam przerażającą zbieżność: w każdym jednym przypadku objawy pojawiły się w krótkim czasie po szczepieniu dziecka.

Badając osobistą historię medyczną tych dzieci, w oparciu o zapisy opiekunów i dokumentację medyczną, szybko ustaliłam, że w krótkim czasie przed wystąpieniem objawów choroby prowadzącej do poważnego uszkodzenia mózgu lub śmierci podano im jedną lub więcej z serii tak zwanych rutynowych szczepionek przeciwko żółtaczce typu B, błonicy, tężcowi i krztuścowi, polio oraz haemophilus influenzae.” [6]

Dr Harold Buttram i F. Edward Yazbak opisali problem błędnych oskarżeń o spowodowanie zespołu dziecka potrząsanego w przypadkach encefalopatii poszczepiennej w artykule „Shaken Baby Syndrome or Vaccine Induced Encephalitis: The Story of Baby Alan”(pol. „Zespół dziecka potrząsanego a encefalopatia poszczepienna: historia Alana”. [7]

Dr Buttram rozpoczyna swój artykuł następującymi słowami:

„W niniejszym raporcie razem z dr Yazbakiem przedstawiamy wyniki naszego badania przypadku śmierci dziecka, który naszym zdaniem zostały błędnie zdiagnozowany jako śmierć wskutek zespołu dziecka potrząsanego, a jego prawdziwą przyczyną było, w naszej opinii, poszczepienne zapalenie mózgu. Badaliśmy ten przypadek dokładnie przez niemal rok, a stworzony przez nas raport przedstawia rezultaty poświęcenia ogromnej ilości godzin na sprawdzenie wielu aspektów technicznych tej sprawy. Na tej podstawie zdaliśmy sobie sprawę z tego, że badany przypadek jest reprezentatywny dla pojawiającego się wzorca coraz częstszych reakcji poszczepiennych u dzieci, przeoczonych lub źle  diagnozowanych w aktualnym systemie opieki zdrowotnej.

 [Historia Alana] jest przejmująca, tym bardziej, że mogłaby się przytrafić w każdej chwili każdemu młodemu rodzicowi. Choć nasz raport z konieczności zawiera techniczne opisy, bardzo zachęcamy do zapoznania się z nim. Jeśli jesteś młodą osobą rozważającą założenie rodziny, warto, byś wiedział, że coś takiego może się przydarzyć i tobie.”

A jednak, pomimo tych wszystkich dowodów, wciąż oskarża się rodziców o potrząsanie dzieckiem przed dokładnym sprawdzeniem innych możliwych przyczyn danych objawów.

Technika Reida

Kiedy podejrzewa się zespół dziecka potrząsanego lub nieprzypadkowe obrażenia głowy policja przesłuchuje rodziców lub opiekuna, który zajmował się dzieckiem w czasie powstania obrażeń. Rodzice, którzy przeszli takie przesłuchanie informują, że przebiega ono w atmosferze zastraszenia, a wiele osób ulega takiej taktyce, przyznając się do skrzywdzenia dziecka lub zgadzając się na ugodę obrończą.

Może to wynikać z zastosowania techniki Reida, często stosowanej podczas przesłuchań osób podejrzanych o potrząsanie dziecka. [8, 9]

Techniki Reida używa się na komisariatach policji na całym świecie. Składa się ona z dziewięciu podstawowych kroków i, moim zdaniem, jest stosowana w celu zastraszenia i wymuszenia przyznania się przez niewinnych ludzi. Poniżej podaję dziewięć kroków techniki Reida.

1. Policjant przedstawia podejrzanemu dowody popełnienia przez niego przestępstwa. (Mogą one być prawdziwe lub fałszywe.)

2. Policjant wymyśla historię uzasadniającą, dlaczego jego zdaniem podejrzany popełnił przestępstwo.

3. Jeśli podejrzany usiłuje zaprzeczać, że popełnił przestępstwo, detektyw natychmiast mu przerywa.

4. Jeżeli podejrzany usiłuje przedstawić logiczne wyjaśnienia, dlaczego niemożliwe jest, by popełnił to przestępstwo, takie wyjaśnienia się odrzuca.

5. Na tym etapie detektyw udaje sprzymierzeńca podejrzanego.

6. Policjanci przyglądają się mowie ciała podejrzanego sprawdzając, czy jest on gotowy się poddać.

7. Przesłuchujący przedstawia podejrzanemu kontrastujące ze sobą możliwe motywy popełnienia przestępstwa.

8. Detektyw przynagla podejrzanego do rozmowy o przestępstwie.

9. Przyznanie się:  Na tym etapie podejrzany zazwyczaj czuje się zastraszony i zatrwożony i przyznaje się.

Dowody przedstawione mi przez sierżanta Christophera Savage'a w ubiegłym roku w wywiadzie na temat zespołu dziecka potrząsanego potwierdzają, że opisana wyżej procedura jest powszechnie stosowana. [10]

Badacze odkrywają prawdę

Na początku tego roku dr Michael Innis opublikował swoje najnowsze, recenzowane badanie w czasopiśmie Clinical Medicine Research (pol. Medyczne badania kliniczne). W artykule zatytułowanym „Autoimmunity and Non-Accidental Injury in Children” (pol. „Reakcje autoimmunologiczne a nieprzypadkowe urazy u dzieci”) autor omawia przypadki pięciorga dzieci, które doznały obrażeń mózgu i złamań kości czaszki po szczepieniach. Po dogłębnym zbadaniu każdego przypadku doszedł do wniosku, że szczepienia mogą powodować triadę obrażeń powszechnie kojarzonych z zespołem dziecka potrząsanego. [11]

W swoim artykule dr Innis przedstawia, jak w odpowiedzi na stymulację antygenową uszkodzeniu ulegają komórki B w trzustce, powodując hipoinsulinemię (niski poziom insuliny we krwi), a przez to blokowanie wychwytu komórkowego witaminy C, a dalej dysfunkcję wątroby, brak karboksylacji białek zależnych od witaminy K, a w rezultacie krwawienia i złamania opisywane jako wspomniana triada obrażeń. Dr Innis podsumowuje, że złamania, wylewy krwawe w siatkówkach i krwiaki podtwardówkowe, oraz encefalopatia u dzieci to efekt reakcji autoimmunologicznej na stymulację antygenową u osób z genetyczną skłonnością do takiej odpowiedzi.

Autor wyjaśnia, że powszechnie występujące źródła antygenów to szczepienia oraz infekcje wirusowe, bakteryjne i pasożytnicze.

Aby dokładnie zrozumieć, w jaki sposób błędnie diagnozuje się uszkodzenia poszczepienne jako zespół dziecka potrząsanego, warto sięgnąć po cały artykuł dr Innisa.

Dla mnie jest on klarownie napisaną, interesującą i dużo wyjaśniającą lekturą. Wiele mówi umieszczony na początku cytat psycholog Lisy Blakemore-Brown, która w latach 1995-96 jako pierwszy specjalista zauważyła, że rodziców fałszywie oskarża się o przemoc wobec dzieci po wystąpieniu u nich powikłań poszczepiennych.

Czy potrzeba więcej dowodów?

Wielu innych pracowników opieki zdrowotnej zgadza się z tym, że rodziców błędnie oskarża się o spowodowanie zespołu dziecka potrząsanego. W 2008 r. Kent R. Holcomb opublikował artykuł pod tytułem „Shaken Baby Syndrome: Actual Innocence Petition” (pol. „Zespół potrząsanego dziecka: petycja w sprawie niewinności rodziców”, w którym na przykładzie „teoretycznego przypadku” wykazał chwiejność teorii zespołu dziecka potrząsanego. [12]

Holcomb stwierdza, że biomechanika to jedyna dyscyplina o wiedzy i zasobie danych eksperymentalnych wystarczających do rozstrzygnięcia, czy zdarzenie biomechaniczne w postaci potrząsania dzieckiem przez człowieka lub śmiertelnego upadku z niedużej wysokości może spowodować potencjalnie śmiertelne obrażenia, takie jak krwiaki podtwardówkowe.

Przez wiele lat triada obrażeń stanowiła jedyny dowód stosowany w procedurach prawa karnego pozwalający na skazanie rodziców za potrząsanie dzieckiem. Wielu przedstawicieli opieki zdrowotnej zgadza się co do tego, że ślepe zaufanie do tych kryteriów spowodowało oskarżenie i skazanie za morderstwo wielu niewinnych rodziców.

Czasy się jednak zmieniają, a historia medycyny, jak wyjaśnia Holcomb, roi się od praktyk akceptowanych przez większość lekarzy przez pewien czas, a później odrzuconych jako niepotrzebne, potencjalnie krzywdzące, a czasem wręcz zabójcze.

Oceniając przedstawiane dowody biomechaniczne specjaliści wskazują na to, że diagnoza zespołu dziecka potrząsanego nie jest bezpieczna. Według Holcomba biomechanika dowiodła, że człowiek nie ma dostatecznej siły, aby spowodować śmiertelne obrażenia mózgu przez samo potrząsanie. Opisuje on, że gdyby dziecko było potrząsane tak, jak się to przedstawia w przypadku zespołu dziecka potrząsanego, mielibyśmy do czynienia z wysokim odsetkiem porażeń wskutek urazów kręgosłupa szyjnego, a takich zgłoszeń brak w przypadkach diagnozowanych jako ten zespół.

W 2009 r. Holcomb opublikował artykuł zatytułowany „Justification for a Federal Injunction to Suspend All Vaccine Licenses Based on Unreasonable Health Risks and Causal Links to Chronic Disease Pandemics” (pol. „Uzasadnienie rozporządzenia federalnego w sprawie zawieszenia wszystkich rejestracji szczepionek z powodu nieuzasadnionego ryzyka dla zdrowia oraz związków przyczynowych z pandemiami chorób chronicznych”).

Holcomb jasno przedstawia, że szczepienia nie są bezpieczne, w wielu aspektach. Przypomina, że hipotezy nie uważa się za udowodnioną przed zapoznaniem się z wszystkimi danymi. Autor pisze:

„Podobnie jak w przypadku innych hipotez, oceniając hipotezę bezpieczeństwa szczepień sekretarz Wydziału Zdrowia i Opieki Społecznej nie może przyjąć, że została ona udowodniona ani awansować jej do poziomu teorii medycznej, zanim się jej nie sprawdzi poprzez intensywne badania naukowe i dopóki nie poniosły porażki wszystkie próby jej falsyfikacji.”

Dokonując ewaluacji dostępnych badań klinicznych i epidemiologicznych popierających hipotezę bezpieczeństwa szczepień sekretarz dostrzegłby, że każde z nich zawiera błędy dyskwalifikujące z rankingów jakości badań na poziomie I i II. Badania kliniczne trwające 21 dni, bez odpowiedniej grupy kontrolnej, nie dają podstaw do przewidywania długoterminowego bezpieczeństwa. We wszystkich badaniach populacyjnych Wydziału Zdrowia i Opieki Społecznej brak odpowiedniej metodologii lub populacji. Innych badań populacyjnych, takich jak tajne badania Vaccine Safety Datalink [badania tzw. Vaccine Safety Datalink Research Group, powołanej w 1990 r. grupy badawczej ds. bezpieczeństwa szczepień, składającej się z pracowników CDC i 9 ośrodków systemu opieki zdrowotnej typu managed care w kraju – przypis tłumacza], nie można zakwalifikować jako miarodajne badania naukowe, pomimo ich opublikowania, ponieważ nie ujawniono zastosowanej metodologii ani zbiorów danych. Hipoteza, której nie można zbadać ani sprawdzić, to nie nauka lecz system oparty na wierze.”

W powyższym artykule Holcomb dokładnie wyjaśnia, że szczepienia nie zostały dostatecznie przetestowane czy ocenione, oraz podkreśla, że sprawdzając jakość danych sekretarz Wydziału Zdrowia i Opieki Społecznej musi mieć świadomość tego, że „powtarzane opinie oparte o dane kiepskiej jakości nie polepszają jakości dowodów”.

Na trzeciej stronie artykułu Holcomb stwierdza: „hipoteza, której nie można zbadać ani sprawdzić, to nie nauka lecz system oparty na wierze.”

Stwierdzenie to jest w stu procentach prawdziwe i sądzę, że to samo można powiedzieć o hipotezie zespołu dziecka potrząsanego. Hipoteza, że triada obrażeń może powstać wskutek potrząsania dzieckiem przez człowieka nie została dowiedziona, dlatego też jest to „system oparty na wierze”. W rzeczywistości dzięki biomechanice dowiedziono, że nie jest fizycznie możliwe potrząśnięcie dzieckiem przy użyciu rąk z taką mocą, by spowodować triadę obrażeń, co potwierdzają prace dr Johna D. Llyoda i wielu innych badaczy. [13]

Podsumowanie

Istnieje wiele artykułów naukowych opisujących zgony dzieci w ciągu kilku tygodni, a nawet dni po podaniu kilku dawek szczepień. U wielu z tych dzieci błędnie zdiagnozowano zespół dziecka potrząsanego.

Sam zespół dziecka potrząsanego to niepotwierdzona hipoteza – nigdy nie dowiedziono jednoznacznie zgonu z powodu potrząsania dzieckiem. Nie znalazłam jeszcze konkretnych dowodów na potrząsanie dzieckiem tak mocne, by zmarło ono wyłącznie z powodu triady obrażeń. Istnieje za to szereg badań biomechanicznych wskazujących na to, że niemożliwe jest potrząśnięcie dzieckiem, przy użyciu rąk, tak mocno, by wywołać triadę obrażeń kojarzonych z zespołem dziecka potrząsanego.

W ten sposób rodzi się pytanie: czy szczepienia powodują takie obrażenia?

Brak badań stwierdzających jednoznacznie, że szczepienia mogą powodować triadę obrażeń kojarzonych z zespołem potrząsanego dziecka, ale ponieważ nigdy nie dowiedziono bezspornie, że szczepienia są bezpieczne – bo porównanie równolicznych grup dzieci szczepionych i nieszczepionych uważa się za nieetyczne – nie można zbadać ani sprawdzić tej hipotezy, lecz, jak zauważa Holcomb, po prostu wierzy się w bezpieczeństwo szczepień.  Niestety, przez tę wiarę wielu niewinnych rodziców siedzi dziś w więzieniu.

Nie wszyscy rodzice oskarżeni o spowodowanie zespołu dziecka potrząsanego do mordercy dzieci. Jak przedstawiono powyżej, powodujące zgon obrażenia mózgu mogą mieć wiele przyczyn. Pracownicy opieki zdrowotnej powinni zbadać prawdziwe przyczyny zespołu dziecka potrząsanego, w szczególności szczepienia, i zaprzestać używania rodziców jako swojej własnej karty „wyjście z więzienia”.

Bibliografia

1. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1796151/

2. http://bestpractice.bmj.com/best-practice/monograph/688…

3. http://www.ndaa.org/pdf/Abusive%20HeadTrauma_NDAA.pdf

4. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3284047/

5. www.ecomed.org.uk/wp-content/uploads/2011/09/3-tomljenovic.pdf

6. http://www.bibliotecapleyades.net/salud/esp_salud33d.htm

7. http://www.freeyurko.bizland.com/storyofbabyalan.html

8. http://curiosity.discovery.com/question/nine-steps-reid-interrogation-technique

9. http://www.portland-criminaldefense.com/false-confessions-the-reid-technique/

10. http://vactruth.com/2012/11/08/brainwashed-police-ignore-vaccine-injuries/

11. http://www.sciencepublishinggroup.com/journal/paperinfo.aspx…

12. www.medicalveritas.com/man1828_1835.pdf

13. http://www.drergonomics.com/shakenbaby.html

Informacje o autorze fotografii

Więcej informacji na stronie: vactruth.com

USA: Sąd ds. szczepień przyznaje miliony dolarów dwojgu dzieciom z autyzmem

David Kirby, autor/dziennikarz, opublikowano: 14.01.2013 r. 09.43 

Federalny Program Odszkodowań za Powikłania Poszczepienne (ang. Vaccine Injury Compensation Program), powszechnie znany jako „sąd do spraw szczepień”, przyznał właśnie dwojgu dzieciom z autyzmem miliony dolarów za „ból i cierpienie” oraz na dożywotnią opiekę; łączny koszt wynieść może dziesiątki milionów dolarów.

Rząd nie przyznał, że szczepionki spowodowały autyzm, przynajmniej w przypadku jednego z dzieci. Oba przypadki pozostały „nieopublikowane”, co oznacza, że dotyczące ich informacje ujawniono w ograniczonym zakresie, a dostęp do dokumentacji medycznej oraz innych dokumentów zablokowano. Dużą część wiadomości podanych poniżej zaczerpnięto z dokumentów zamieszczonych na stronie internetowej sądu ds. szczepień.

Według niektórych obserwatorów udokumentowana u obojga dzieci encefalopatia (uszkodzenie mózgu) poszczepienna nie jest związana z występującymi u nich zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Inni twierdzą, że wiele dowodów wskazuje na coś wprost przeciwnego.

Co więcej, opisy tych przypadków odpowiadają opisom w innych sprawach rozpatrywanych przez sąd ds. szczepień (np. sprawy Poling i Banks), w których sąd uznał, że szczepionki spowodowały encefalopatię, która z kolei doprowadziła do trwałych uszkodzeń organizmu, w tym symptomów autyzmu, a ostatecznie do diagnozy zaburzeń ze spektrum autyzmu. 

Dla większości z tych dzieci zarezerwowano pieniądze z podatków z przeznaczeniem na stosowaną analizę behawioralną – skuteczną terapię stworzoną specjalnie do leczenia zaburzeń ze spektrum autyzmu. 

Rodzice, dziadkowie, przyjaciele i sąsiedzi obojga dzieci zeznali, że rozwijały się one normalnie lub lepiej niż przewidywała to norma wiekowa, do chwili pojawienia się ataków drgawek i wysokiej gorączki oraz innych powikłań poszczepiennych. Według naocznych świadków dzieci nigdy w pełni nie wyzdrowiały, przeciwnie, nastąpił u nich regres mowy, straciły kontakt wzrokowy i zainteresowanie otoczeniem, tj. wykazywały klasyczne objawy autyzmu wstecznego (ang. regressive autism).

W pierwszym przypadku, dotyczącym dziesięcioletniego chłopca z północnej Kalifornii Ryana Mojabiego, rodzice twierdzą, że „wszystkie szczepienia”, którym chłopiec został poddany w latach 2003-2005, a „w szczególności szczepienie MMR przeciwko odrze, śwince i różyczce” spowodowały „poważne uszkodzenie mózgu, opisywane jako zaburzenia ze spektrum autyzmu”. 

Państwo Mojabi, którzy odmówili udzielenia wywiadu, zaznaczyli wyraźnie, że Ryan „doznał powikłania wymienionego w Tabeli Powikłań Poszczepiennych (ang. Vaccine Table Injury), tzn. encefalopatii” wskutek szczepienia MMR 19 grudnia 2003 r. (Powikłania z Tabeli Powikłań Poszczepiennych to znane skutki uboczne szczepień, za które przysługuje odszkodowanie.)

Oświadczyli też, że z powodu „łącznego efektu otrzymania wszystkich szczepień podanych pomiędzy 25 marca 2003 r. a 22 lutego 2005 r. u Ryana wystąpiły dysfunkcje neuroimmunologiczne prowadzące do astmy i zaburzeń ze spektrum autyzmu.” 

W sądzie ds. szczepień rolę obrońcy pełni Departament Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych (ang. United States Department of Health and Human Services), a funkcję doradczą pełnią prawnicy Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych (ang. United States Department of Justice). 

W 2009 r., jak dowiadujemy się z wokandy, sprawę Ryana przeniesiono do Wydziału ds. Autyzmu (ang. Autism Omnibus Proceedings). Półtora roku później rząd przyznał, że szczepienie MMR faktycznie spowodowało encefalopatię u chłopca. 

Departament Zdrowia i Opieki Społecznej potwierdził, że „Ryan ucierpiał z powodu powikłania z Tabeli Powikłań Poszczepiennych, to jest encefalopatii, która wystąpiła w okresie od pięciu do piętnastu dni po poddaniu dziecka szczepieniu”, w tym przypadku szczepieniu MMR. „W takim przypadku przysługuje odszkodowanie.” 

Nie wiadomo, czy Departament Zdrowia i Opieki Społecznej zgadza się z opinią rodziców, że choroba mózgu spowodowana przez szczepienie doprowadziła do zaburzeń ze spektrum autyzmu. Dokument przyznający prawo do odszkodowania utajniono (ang. record sealing, „zapieczętowanie” dokumentacji, tj. uczynienie jej niedostępną dla publiczności).

W grudniu 2003 r., mając prawie dwa lata, Ryan otrzymał pierwsze szczepienia MMR i przeciwko żółtaczce typu B, przed rodzinną podróżą za granicę. Matka Ryana zeznała, że tego dnia u Ryana wystąpiło niekontrolowane drżenie i że syn „bardzo źle się czuł”.

Pielęgniarka w przychodni, do której zapisany był chłopiec, stwierdziła, że takie objawy są „dość normalne po szczepieniu” i zaleciła podanie Tylenolu. Następnego dnia Ryan płakał, „nie był to jednak normalny płacz”, jak podała matka. „Ryan nie spał i nie miał energii”.

Rodzina rozważała przełożenie urlopu, ale nie było to możliwe. W przychodni poinformowano ich, że nie ma przeciwwskazań do podróży. Przed wyjazdem, jak podaje matka, chłopiec miał trudności z oddychaniem i „brakowało mu energii i był śpiący”. Nie był już w stanie utrzymać główki, co „potrafił przed szczepieniem”. Na lotnisku zaczął „krzyczeć [...] gwałtownie otwierał i zamykał oczy, ciągnął mnie za włosy”. 

Matka dodała, że po szczepieniach „Ryan przestał mówić słowa, które potrafił już mówić wcześniej, nawet mama i tata – słowa, które wcześniej powtórzył już setki razy”. 

Na początku stycznia, jeszcze za granicą, Ryan został przewieziony do szpitala z powodu wymiotów, wysokiej gorączki oraz czerwonych plam na całym ciele, „od stóp do głów, wysypki podobnej do odry”, według opisu opiekującego się nim lekarza. U chłopca rozpoznano „drgawki gorączkowe, prawdopodobnie w wyniku podania MMR”. 

Następnego dnia inny lekarz zdiagnozował u chłopca „wysoką gorączkę, wysypkę skórną, drgawki i ospałość [...] najprawdopodobniej stanowiące powikłanie po otrzymanych szczepionkach”. 

Dwa dni później Ryan ponownie został przewieziony do szpitala z powodu utrzymującej się czterdziestostopniowej i wyższej gorączki. 

Rodzice Ryana zeznali, że po powrocie do domu poinformowali pediatrę dziecka o swoich obawach i problemach z zachowaniem syna, braku komunikacji z otoczeniem i utracie mowy, które później stały się przyczyną postawienia diagnozy zaburzeń ze spektrum autyzmu.

W czasie procesu jednak strona rządowa argumentowała z mocą, że zarówno dokumentacja jak i zeznania lekarza Ryana są niespójne z zeznaniami rodziców. Na przykład, gdyby Ryan faktycznie ucierpiał z powodu encefalopatii, rodzina nigdy nie zabrałaby go za granicę, a skargi rodziców na symptomy zaburzeń ze spektrum autyzmu wpłynęły rok po powrocie z podróży. Wydawało się, że szanse rodziców na przekonanie sądu są niewielkie.

Wtedy jednak coś się zmieniło. 

W październiku 2010 r. prawnik rodziców Ryana wniósł cztery nowe dowody (utajnione) z wnioskiem o rozpatrzenie ich przez sąd. W styczniu i maju 2011 r. przedstawiono kilka kolejnych dowodów wraz z wnioskiem o dalsze uzupełnienie dokumentacji sprawy. 

Miesiąc później Departament Zdrowia i Opieki Społecznej przyznał prawo do odszkodowania.

Kilka dni temu ogłoszono szczegóły dotyczące zadośćuczynienia, objęło ono ogólną kwotę 969 474,91 USD z tytułu: „utraconych przyszłych zarobków” (648 132,74 USD), odszkodowania za ból i cierpienie (202 040,17) i kosztów opieki za pierwszy rok (119 302,00), oraz 20 000 USD za poniesione już wydatki.

Dodatkową, nieujawnioną sumę, kilka kolejnych milionów, przyznano w formie corocznych rekompensat kosztów życia, które mogą zsumować się do 10 lub więcej milionów dolarów, nie licząc inflacji. Na koszty obsługi Wydziału ds. Autyzmu w pierwszych dwóch latach zarezerwowano prawie 80 000 USD.

Drugi przypadek dotyczy dziewczynki o imieniu Emily, której matka, Jillian Moller, wniosła sprawę już w 2003 r. Na wokandzie, zapełnionej 188 sprawami, prześledzić można długotrwałą, lecz zwycięską walkę pani Moller o odszkodowanie dla Emily, która cierpi na padaczkę częściową oraz całościowe zaburzenie rozwoju w postaci zaburzeń ze spektrum autyzmu.

Według pani Moller Emily miała poważne powikłania po szczepionce DTaP podanej w wieku 15 miesięcy (razem z MMR, HiB oraz Prevenarem). „Reakcja uboczna po szczepieniu spowodowała całkowite wymknięcie się stanu zdrowia dziecka spod kontroli”, poinformowała pani Moller w udzielonym wywiadzie.

Dziewczynka dostała gorączki o wysokości 41 stopni i zaczęła krzyczeć. Miała puste spojrzenie i wystąpiły u niej drgawki. W krótkim czasie, co przedstawiono w dokumentacji dowodowej, zaczęły się pojawiać napady drgawek w nocy oraz zachowania powtarzalne, takie jak wymachiwanie ramionami i kręcenie się w kółko. Podobnie jak u Ryana pojawiła się u niej odropodobna wysypka skórna.

Potem było coraz gorzej. Dokumentacja medyczna Emily wypełniona jest zapisami szkód i cierpienia. Na przykład, jeden z neurologów odnotował, że u Emily występują „małe napady padaczkowe oraz nieprawidłowy obraz EEG”. Inny neurolog zdiagnozował „encefalopatię charakteryzującą się opóźnieniem mowy oraz prawdopodobne ogólne opóźnienie rozwoju, które nastąpiło w czasowym związku ze szczepieniami, w formie ostrej encefalopatii”.

Pani Moller wniosła sprawę o odszkodowanie za encefalopatię, wymienioną w Tabeli Powikłań Poszczepiennych, w 2003 r., kiedy nie wiedziała jeszcze, że u córki zostaną zdiagnozowane zaburzenia ze spektrum autyzmu.

W 2005 r. odbyły się dwa posiedzenia sądu w tej sprawie. „Dręczono mnie i nękano przez cztery godziny przesłuchania”, oznajmiła pani Moller. „Powiedziano mi, że Emily na pewno nie była tak chora, bo gdyby była, z pewnością zabrałabym ją na ostry dyżur – ale ja przecież zabrałam ją do lekarza i on powiedział, żeby nie zawozić jej do szpitala!”

Prawnicy strony rządowej uparcie utrzymywali, że u Emily nie wystąpiły powikłania poszczepienne ani encefalopatia, jednak wszelkie proponowane przez nich alternatywne wytłumaczenia „nie miały sensu, ponieważ nie wykazywała ona żadnych oznak takich problemów przed tym szczepieniem”, powiedziała matka dziewczynki.

Sprawa ciągnęła się latami, w ciągu których wnoszono wnioski i wnioski przeciwne, raportowano o stanie sprawy i przedstawiano opinie biegłych. W 2007 r. pani Moller wnioskowała o wyrok w trybie uproszczonym. Wydanie go zajęło kolejne lata, w ciągu których matka przedkładała kolejne dokumenty medyczne potwierdzające problemy poszczepienne córki.

Po zdiagnozowaniu u Emily zaburzeń ze spektrum autyzmu sędzia nabrała podobno przekonania, że Emily wygra sprawę. „Nasz prawnik powiedział, że złości ją ta sytuacja, poczuła się zapędzona w kozi róg, z którego nie pozostawało jej nic innego, jak tylko wydać korzystny dla nas wyrok. Powiedziała, że Emily ma autyzm, a ona nie chce dawać innym rodzinom starającym się o odszkodowanie za autyzm żadnej nadziei.”

Rząd zgodził się na ugodę. Wiosną rozpoczęło się postępowanie arbitrażowe, a 3 grudnia Departament Zdrowia i i Opieki Społecznej wydał oświadczenie w tej sprawie, wpisane do ewidencji 28 grudnia. Emily przyznano łączną sumę 1 030 314,22: „z tytułu utraconych przyszłych zarobków (739 989,57 USD), bólu i cierpienia (170 499,77 USD) i wydatków na opiekę za pierwszy rok (119 874,88 USD), oraz 190 165,40 USD za poniesione już wydatki”. Część tej kwoty zostanie wydana na stosowaną analizę behawioralną.

W oparciu o wypłatę w pierwszym roku można oszacować, że coroczne rekompensaty za opiekę wyniosą kolejne 9 milionów dolarów. Z uwzględnieniem inflacji kwota ta może wzrosnąć do ponad 50 milionów dolarów.

Departament Zdrowia i i Opieki Społecznej nie przyznał, że szczepienia spowodowały encefalopatię lub autyzm, po prostu postanowił nie poświęcać więcej środków na obronę sprawy.

„Nie rozumiem, dlaczego tak się wzbraniali przed wypłatą odszkodowania”, mówi pani Moller. „Mieliśmy dowody: EEG, MRI, wszystko wskazywało na encefalopatię poszczepienną. Jak prawnicy rządowi mogą twierdzić, że zdarzenia potwierdzone przez naszych lekarzy nie miały miejsca?”

Być może strona rządowa nie miała ochoty przyznać odszkodowania w kolejnej sprawie związanej z autyzmem. Niedawno przyznano odszkodowania w czterech sprawach rozpatrywanych przez Wydział ds. Autyzmu. Trzy z tych spraw oznaczono gwiazdką, co oznacza, że strona rządowa nie stwierdziła, że autyzm mógł zostać spowodowany przez szczepionki. W czwartej sprawie jednak, w której odszkodowanie zasądzono w 2013 r. (być może to przypadek Ryana; nie wiadomo) nie ma takiego zastrzeżenia.

Jeśli chodzi o Emily, dziewczynka „nie czuje się zbyt dobrze”, jak mówi jej mama. „Jej stan emocjonalny jest zachwiany, delikatnie rzecz ujmując. Ma napady padaczkowe i problemy autoimmunologiczne... Kiedy ma się dziecko z powikłaniami poszczepiennymi, jest to ciągła walka. Chodzi nie tylko o niepełnosprawność, ale też o ignorancję. Nienawiść środowiska medycznego do rodzin takich, jak moja jest naprawdę duża.”

Tymczasem Departament Zdrowia i Opieki Społecznej, choć utrzymuje, że „nigdy nie potwierdził, w żadnym przypadku, że autyzm został spowodowany przez szczepienie”, wciąż refunduje terapie autyzmu, takie jak stosowana analiza behawioralna, ramach programu odszkodowań za powikłania poszczepienne.

Huffingtonpost.

Strony prowadzone przez autora: www.evidenceofharm.com/, animalfactorybook.com/.